BETA
Mądry przed szkodą

Ecodriving. Czy tanio znaczy powoli?

Avatar

Ecodriving… Jakie będzie Twoje pierwsze skojarzenie? Przereklamowane hasło ekologów, tamowanie ruchu, wolno i ślamazarnie? Któreś z powyższych, czy o czymś zapomniałem? Nic bardziej mylnego! Czym więc jest ecodriving? Postaram się wyjaśnić.

Ecodriving, jak nazwa wskazuje, to sposób prowadzenia pojazdu. Czym różni się on od naszego codziennego stylu jazdy? Niczym i wszystkim jednocześnie. Każdy z nas jeździ samochodem na swój sposób, jedyny, niepowtarzalny, unikatowy. Każdy z nas inaczej zmienia biegi, inaczej analizuje sytuację na drodze, a także inaczej na nią reaguje. Wynika to z naszej zróżnicowanej osobowości, sposobu wychowania i… stylu jazdy naszych rodziców. Jako dzieci obserwujemy poczynania innych za kółkiem, a potem – świadomie bądź nie – naśladujemy ich styl jazdy, ich zachowania, reakcje, traktowanie pojazdu. Problem polega na tym, że technika poczyniła ogromne postępy. Nie używamy już kaset magnetofonowych, dyskietek i telegrafu. Podobny postęp można zauważyć w technologii budowy pojazdów.

Gdybyśmy chcieli bardzo dokładnie porównać parametry dobrej klasy samochodu z lat 80-tych, i „dzisiejszego“ samochodu to jedyną cechą wspólną będzie przeznaczenie. Oba służą do transportu, na tym jednak kończą się podobieństwa. Materiały użyte do ich budowy, precyzja wykonania, zaawansowana elektronika sterująca, a dzięki temu wydajność zespołu napędowego, wszystko to jest już zupełnie inne. Nie produkuje się już dziś samochodów zasilanych gaźnikiem, z resorami piórowymi, bez zagłówków.

Współczene samochody są nowoczesne, bezpieczne, komfortowe i bardzo oszczędne. Tu pojawia się jednak problem. Producenci samochodów poczynili ogromny postęp, a co z kierowcami? Czy oni nadążają za techniką? Czy osoby z 30-letnim doświadczeniem za kółkiem wiedzą, jak jeździć nowym samochodem. Każdy pomyśli: „Oczywiście, że tak! Przecież obsługa się nie zmieniła! Sprzęgło jest tam gdzie było, kierownica również. Samochód jest nadal samochodem“. I tu tkwi problem, który ecodriving pomoże nam rozwiązać.

Na czym więc polega ten cały ecodriving?

Polega on na maksymalnym wykorzystaniu energii pochodzącej ze spalonego paliwa. Proste, prawda? Ecodriving, czyli nic innego jak ekojazda, czy też jazda ekonomiczna i ekologiczna jednocześnie, pozwoli nam obniżyć koszty eksploatacji pojazdu nawet o 20% w skali roku. Celowo nie użyłem słowa „oszczędzić“, gdyż zwykle kojarzy nam się ono z wyrzeczeniem. Musimy sobie czegoś odmówić, żeby zaoszczędzić. A ja nie chcę, byśmy – jako kierowcy – musieli z czegoś rezygnować. Nie chcę, byśmy zrezygnowali z dynamiki, z przyspieszeń, z przyjemności jazdy samochodem. Drogi czytelniku, nie powiem Ci jak oszczędzać, powiem Ci jak nie wyrzucać pieniędzy przez okno prowadząc samochód!

Gdzie można się nauczyć ekojazdy? W każdym profesjonalnym Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Pod okiem wykwalifikowanej kadry instruktorskiej dowiesz się, jakie błędy popełniasz, a trener na bieżąco pomoże Ci je skorygować. Poznasz techniki operowania gazem, sprzęgłem, kołem kierownicy, jak również niezbędne metody obserwacji drogi i przewidywania. Wiedza ta pozwoli Ci dopasować prędkość i tor jazdy do sytuacji na drodze. Teraz poznasz podstawy ekojazdy – kilka wskazówek, które pozwolą Ci wyjechać na wakacje za pieniądze, które do tej pory przeznaczałeś na utrzymanie samochodu. Zaczynamy!

Gdzie zaczyna się ekojazda?

Zaczyna się od stanu technicznego pojazdu. Pamiętaj, że nie da się jeździć tanio niesprawnym samochodem. Kierowca powinien więc pamiętać o regularnych przeglądach. Największym grzechem, z którymi mamy do czynienia na szkoleniach jest zaniedbanie. A Ty drogi czytelniku, kiedy ostatni raz sprawdzałeś ciśnienie w oponach? Podpowiem Ci, że większość z nas nie robi tego wcale, wychodząc z założenia, że przecież całkiem niedawno zmieniała opony na przełomie sezonów, więc wulkanizator zadbał o prawidłowe ciśnienie. Być może zadbał, ale jeśli było to wcześniej niż 3 tygodnie temu, to znaczy, że ciśnienie w Twoich oponach jest już zbyt niskie. Zbyt niskie ciśnienie przekłada się na większe opory toczenia, a to przekłada się na więcej złotówek wydanych na rozpędzanie i utrzymanie prędkości. Pamiętaj o tym, że ciśnienie w oponach należy dostosować do obciążenia samochodu, więc jeśli wybierasz się w trasę z kompletem pasażerów, pamiętaj, by dobić ciśnienie w oponach. Pozwoli to utrzymać prawidłową powierzchnię styku opony z asfaltem, obniżając zużycie paliwa i poprawiając prowadzenie pojazdu. Kolejnym elementem zaniedbywanym przez właścicieli jest filtr powietrza, który brudny, potrafi podnieść spalanie nawet o 20%!

Jeśli już sprawdziłeś ciśnienie i jesteś gotów do jazdy, przekręcaj kluczyk. Tu lecą kolejne złotówki. Kierowcy często grzeją silnik przed jazdą. Nie rób tego. Nowoczesne jednostki napędowe świetnie radzą sobie w szerokim zakresie temperatur, więc nie musisz marnowac czasu i paliwa czekając, aż wskazówka temperatury pokona grawitację. Nawet w okresie zimowym, odpal silnik, przygotuj się do jazdy, zapnij pas i ruszaj. Te kilka sekund poświęcone na odkładanie telefonu czy torebki na miejsce i zapięcie pasa wystarczy, by olej dotarł do newralgicznych punktów Twojego silnika i pozwolił Ci na jazdę bez jego uszkodzenia. W okresie zimowym, bądź jednak dla niego wyrozumiały i traktuj go delikatnie przez najbliższe 2-3 km.

Jak jeździć tanio?

Czy zdażyło Ci się kiedyś pchać samochód? Myślę, że większość z nas przeżyła sytuację, w której trzeba było usunąć niesprawny pojazd z drogi. Czy to swój czy nie, z braku paliwa czy też awarii. Zamknij oczy i przypomnij sobie tę sytuację. Jeśli jesteś szczęściarzem i nigdy nie pchałeś samochodu, wkładaj buty, zejdź na parking i do dzieła. Zwróć uwagę, że najtrudniej ruszyć. Najwięcej energii będzie potrzebne na wprowadzenie go w ruch. Jak już uda się osiągnąć prędkość 2-3 km/h, będziesz mógł troszkę „wyluzować“ i utrzymanie tej prędkości będzie stosunkowo łatwe. Podczas przyspieszania sprawnym samochodem sytuacja jest taka sama. Najwięcej energii potrzebujemy na rozpędzanie. Czasem zdarza mi się siedzeć na fotelu pasażera z kierowcą traktującym swój samochód jak pojazd wolnobieżny… niestety. Na pytanie „Dlaczego nie przyspieszamy“ zwykle słyszę: „Jeżdzę spokojnie, wtedy mało pali“. Dawno nie słyszałem większych bzdur. Skoro najwięcej energii potrzeba na nabieranie prędkości, to znaczy, że jeśli skrócimy czas rozpędzania, to skrócimy czas, w którym silnik pije paliwo bez opamiętania. Dynamiczne przyspieszanie zapobiegnie wyrzucaniu złotówek przez okno. Oczywiście nie mam na myśli ruszania ze świateł w kłębach dymu i akompaniamencie opon błagających o litość, walcząc o przyczepność. Dynamicznie, ale płynnie. Ruszamy zdecydowanie, wciskając pedał gazu do 2/3 głębokości pracy, szybko zmieniając biegi, aż do osiągnięcia zamierzonej prędkości. Staraj się zmieniać biegi pomagając sobie wskazaniami obrotomierza. Wartości graniczne dla silnika diesla to ok. 2 tyś. obr./min., a dla silnika benzynowego/LPG/CNG ok 2,5 tyś. obr./min. Przy czym nie obawiaj się, drogi czytelniku, pominąć któregoś biegu. Trzecia lub czwarta zębatka nie obrazi się na Ciebie, jeśli od czasu do czasu ją pominiesz. Jeśli więc możesz osiągnąć zamierzone 50km/h na 3-cim biegu, włącz 5-ty, bądź 6-ty (jeśli go posiadasz), i używając swojej prawej stopy z precyzją neurochirurga smyraj pedał gazu, by utrzymać tę prędkość. W ten sposób najefektywniej wykorzystujesz paliwo, za które zapłaciłeś.

Planuj i przewiduj.

Aby jeździć ekonomicznie, musisz świadomie planować swoją jazdę. Pozwoli Ci na to technika obserwacji drogi daleko przed pojazdem. Większość kierowców koncentruje wzrok tuż przed zderzakiem, obserwując samochód przed nimi. Bądź sprytny i obserwuj drogę na maksymalnie dużym możliwym dystansie. Przewiduj co zrobią kierowcy przed Tobą, czy będą przyspieszać, kiedy będą zmuszeni hamować. Pozwoli Ci to odpowiednio wcześnie zareagować i dopasować prędkość i tor jazdy do sytuacji na drodze np. zmieniając pas. Dzięki temu zachowasz płynność jazdy, bez zbędnego hamowania i ponownego rozpędzania. Staraj się utrzymać stałą prędkość jazdy, przecież już raz zapłaciłeś za rozpędzanie, więc warto ten fakt wykorzystać na tak długim dystansie jak to tylko możliwe. Pamiętaj jednak, jeśli sytuacja tego wymaga – hamuj, zapomnij o kalkulacji, zapomnij o złotówkach, hamuj! Bezpieczeństwo jest najważniejsze, a zdrowie cenniejsze niż cysterna paliwa!

Rzadko hamuj.

Wiesz już jak rozpędzać samochód, wiesz jak utrzymać stałą prędkość, więc czas dowiedzieć się jak hamować. Przede wszystkim rzadko. A jeśli już musisz zwolnić, bądź zatrzymać się, to staraj się wykorzystać hamowanie silnikiem. Nowoczesne silniki spalinowe odcinają dopływ paliwa w momencie, w którym zdejmujesz nogę z gazu. Tak więc zapomnij o jeżdżeniu „na luzie“. Po pierwsze dlatego, że marnujesz paliwo potrzebne do utrzymania wolnych obrotów silnika. Po drugie narażasz się na utratę kontroli nad pojazdem, a w razie awarii silnika, utratę wspomagania kierownicy i hamulca. Jeśli więc musisz wytracić prędkość bądź zatrzymać pojazd, staraj się robić to zdejmując nogę z gazu, silnik nie pobiera wtedy paliwa, a Ty wykorzystując redukcję jesteś w stanie prawie się zatrzymać. Dopiero w końcowej fazie musisz położyć nogę na hamulcu. Mówimy oczywiście o sytuacjach, w których wytracanie prędkości jest całkowicie przez Ciebie planowane, np. dojeżdżając do czerwonego światła, bądź znaku „STOP“.

Jak widzisz ekojazda nie jest tak skomplikowana, jak się wydaje. W zasadzie Ty to wszystko wiesz, przecież jeździłeś kiedyś rowerem, prawda? Wtedy bardzo mądrze gospodarowałeś swoimi siłami, i wykorzystywałeś każdy pagórek, każdą prostą by rozpędzić rower i nie musieć pedałować przy podjeździe pod górkę. Twój samochód działa dokładnie tak samo. Wykorzystuj więc każde wzniesienie po to, by łatwiej i taniej rozpędzić samochód, a wtedy pod górę zużyjesz zdecydowanie mniej paliwa.

Nie bagatelizuj oporu powietrza.

W tym miejscu chciałbym Ci przypomnieć o jednym bardzo ważnym czynniku wpływającym na ekonomię, często pomijanym przez kierowców samochodów, a doskonale znanym motocyklistom. Wiesz już co mam na myśli? Opór powietrza. Ten sam, który pamiętasz z jazdy rowerem, przy małych prędkościach prawie nieodczuwalny, ale jak zaszalałeś rowerem ze sporej górki czułeś się jak żagiel na wietrze. Samochody mają wielokrotnie większą powierzchnię czołową niż rowerzyści bądź motocykliści, i mimo, że producenci robią co mogą testując je w tunelach aerodynamicznych, fizyki nie przeskoczą. Jaki wpływ ma opór powietrza na spalanie? Ogromny! Powiem Ci to na przykładzie samochodu, którym sporo jeździłem. Renault Clio 1.5 dCi. Małe, zgrabne autko z silnikiem diesla. Rekordowo, urządzając wyścig na kropelce, jestem w stanie zejść ze spalaniem w okolice 2,7 l/100 km. Osiągając średnią prędkość 61 km/h na dystansie 60 km, drogą krajową, jednojezdniową. Wynik zaskoczył nawet mnie, więc powtórzyłem trasę wielokrotnie, by upewnić się, że jest realny. I to sprytne Clio mówi bardzo dużo o wpływie prędkości na spalanie. Opór powietrza jest dla nas łaskawy do prędkości rzędu 100 km/h. Potem każde 10 km/h powoduje drastyczny wzrost zużycia paliwa. Jak się zachowuje Clio? Przy 100 km/h na drodze dwujezdniowej komputer pokazuje spalanie na poziomie 3.5-3.9 l/100 km. Jadąc z prędkością 130 km/h już 6.9-7.2 l/100 km, czyli prawie dwukrotnie więcej. Co dziwne, na dystansie 100 km, czas przejazdu nie będzie się dużo różnił. Zawsze ktoś gdzieś nas zatrzyma, bądź spowolni, jakiś korek, czerwone światło, kierowca ciężarówki. I w efekcie nasza, jakby się wydawało dynamiczna jazda, kosztuje nas dwukrotnie więcej, przy różnicy w czasie przejazdu rzędu 2-3 min. Te 2-3 minuty kosztowały mnie 3 litry paliwa czyli ponad 14 zł. A to tylko 100 km. Jeśli pomnożymy to przez średnią ilość kilometrów przejeżdżanych rocznie, mówimy tu o tysiącach złotych. Ilekroć zdarzyło Ci się być wyprzedzonym przez bardzo „szybkiego“ kierowcę, który kilka kilometrów dalej stał razem z Tobą na czerwonym świetle? Tak, mnie też się to często zdarza. Opór powietrza to również otwieranie okna przy dużej prędkości, rowery na dachu, dachowe boxy transportowe i każdy inny element wystający poza obrys samochodu. Pamiętaj, by zdjąć stelaż rowerowy bądź uchwyt na narty tuż po powrocie z urlopu, a nie 3 miesiące później. Zaoszczędzisz kilka złotych, a jazda samochodem będzie cichsza. Pamiętaj także, że powyżej 80 km/h taniej jest włączyć klimatyzację niż otworzyć okno. Klimatyzacji używaj wtedy, gdy jest potrzebna.

Zasady ecodrivingu w pigułce:

  1. Nie przesadzaj z czasem rozgrzewania silnika przed ruszeniem.
  2. Przyspieszaj płynnie, jeśli warunki na to pozwalają, dynamicznie, zmieniając biegi przy 2 tyś. obr. w dieslu i 2.5 tyś. obr. w silniku benzynowym.
  3. Nie bój się pomijać biegów podczas rozpędzania. Po osiągnięciu zamierzonej prędkości korzystaj z najwyższego możliwego biegu, nie przeciążając silnika.
  4. Obserwując drogę przed sobą, unikaj zbędnego hamowania i przyspieszania.
  5. Wykorzystaj hamowanie silnikiem. Nie jeździj na „luzie“.
  6. Stojąc dłużej niż 30 sekund, zgaś silnik np. na przejeździe kolejowym.
  7. Rozsądnie korzystaj z odbiorników energii w samochodzie.
  8. Opróżnij samochód ze zbędnego obciążenia, dbaj o aerodynamikę.
  9. Często kontroluj ciśnienie w ogumieniu i dbaj o stan techniczny pojazdu.
  10. Planuj swoją podróż, uwzględniając natężenie ruchu.

Jak widzisz ecodriving to nie tylko spalanie. To także mniejsze zużycie hamulców czy opon. To bardziej płynny styl jazdy, zaplanowany, przemyślany, a dzięki temu bardziej bezpieczny. Oczywiście najlepszym sposobem na naukę jest szkolenie, ale te kilka podstawowych zasad powinno szybko przynieść efekty obniżając koszty utrzymania Twojego pojazdu.


Ładowanie
Uwaga Kierowcy